No dobra, pora przyznać się do kolejnego zespołu. Od niecałego roku ćwiczę sobie czasami z gościem o imieniu Ludovic, który gra na bębnach. Katowaliśmy we dwóch różne wesołe kawałki, koncentrując się na wyzwaniach technicznych. Takie było założenie. Dream Theater, Greg Howe, Steve Vai i takie tam.
No i parę miesięcy temu znaleźliśmy wreszcie basistę. Na cernowym Hardronic Music Festival zauważyłem, że Seth Cooper, gość z którym razem dłubiemy w jednej analizie fizycznej, gra na basie. Spotkaliśmy się któregoś dnia na kawie, Ludo (perkusista) akurat przypadkiem przechodził a mnie nagle olśniło - i pytam: "Ty, widziałeś tego gościa? Bo my mamy we dwóch taką kapelkę... może chiałbyś z nami...".
No i od tego czasu ćwiczymy we trzech. Rozszerzyliśmy trochę repertuar, bo mając bas można grać trochę bardziej "normalnych" kawałków, nie głównie ćwiczenia. Spędziliśmy tradycyjnie mnóstwo czasu próbując wymyśleć nazwę dla zespołu... póki co stanęło na Accent Absent. 14 listopada mamy sceniczny debiut w małym klubie w Genewie z 30 minutami instrumentalnego materiału... dla mnie bomba. Znowu jestem zmuszony regularnie ćwiczyć na gitarze żeby podołać kolejnym wyzwaniom...
Ostatnio na próbie nakręciłem filmik, żebyśmy mogli ocenić nad czym się skupić przy pracy itp - i zmontowałem z niego takie małe promo dla zabawy. Oto wynik:

0 komentarze:
Prześlij komentarz